Sześć operatorów. Sześć bajek. Jeden spójny model rzeczywistości.
W pewnym spokojnym domu mieszkali sobie Mama i Tata. Byli jak dwa różne, ale bardzo ważne bieguny magnesu: jedno ciepłe jak słońce, drugie spokojne jak nocne niebo.
Pewnego dnia w ich domu pojawiło się coś zupełnie nowego: mała istotka, która śmiała się, płakała, biegała i zadawała milion pytań. To było Dziecko — jak energia, która pojawia się wtedy, gdy dwa bieguny naprawdę się spotkają.
Wyobraź sobie ogromną salę koncertową, większą niż jakakolwiek, jaką widziałeś. W środku siedzi cała Orkiestra Wszechświata: małe skrzypce-gwiazdki, wielkie bębny-planety, delikatne flety-wiatry i potężne trąby-słońca.
Nagle hałas zamienił się w coś niezwykłego: w Symfonię Rezonansu. Każdy instrument grał w swojej oktawie, ale wszyscy trzymali się tego samego rytmu.
W pewnej dolinie, między zielonymi wzgórzami, stał sobie mały, ale bardzo ważny domek. Nazywano go Domkiem Stabilności, bo miał jedną niezwykłą cechę: nigdy się nie chwiał, nie skrzypiał i nie bał się żadnej burzy.
Pewnego dnia nadciągnęła wielka burza. Dziecko Radość się przestraszyło. Ale domek ani drgnął — Stabilność była silniejsza.
W pewnym kolorowym pokoju, pełnym zabawek i śmiechu, mieszkał chłopiec o imieniu Natek. Natek uwielbiał budować z klocków. Ale nie zwykłe wieże — on budował tory ruchu.
Jedenasty klocek nie zamykał toru — on go podnosił. Każdy nowy klocek wskakiwał trochę wyżej. Spirala rosła jak muszla ślimaka, jak schody kręcone w wieży zamkowej.
W pewnym miękkim, cichym świecie, gdzie wszystko było zrobione z kolorowych nitek, mieszkały sobie małe stworzonka zwane Supełkami-Przytulaskami. Były okrąglutkie, mięciutkie i uwielbiały się splatać.
Supełki miały ważne zadanie: łączyć świat w całość. Tam, gdzie nici owijały się gęściej, powstawały gwiazdy. Tam, gdzie tworzyły wielkie spirale — rodziły się galaktyki.
Dawno, dawno temu, w bardzo cichym pokoju, stał sobie szklany słoik z miodem. W środku, na samym środku złotego miodu, siedział mały bączek, cały owinięty cienkimi jak pajęczyna nićmi. Ten bączek nazywał się K-Dwójka i był Strażnikiem Czasu.
Gdy nici wirowały, miód zaczął się do nich przyklejać. Tam, gdzie nici owijały się gęściej — powstawały gwiazdy. Nici oplotły całą przestrzeń jak wielka, delikatna sieć.